
Warmia i Mazury to nie jest punkt, na którym Europa się kończy. Wręcz przeciwnie – tutaj, w zielonej krainie jezior, lasów i ciszy, Europa właśnie się zaczyna. I właśnie dlatego spotkaliśmy się dzisiaj w Olsztynie, by wspólnie przypomnieć całej Unii Europejskiej, że jej wschodnia granica to nie tylko cienka linia na mapie. To codzienność ponad miliona mieszkańców naszego regionu, żyjących w cieniu geopolitycznych napięć i ogromnych wyzwań.
Razem z europosłem Jackiem Protasem, samorządowcami i ekspertami dyskutowaliśmy o tym, co znaczy dziś być wschodnią bramą Europy. Wyobraźcie sobie: Warmia i Mazury mają aż 210 km granicy z Rosją. To odległość większa niż droga z Olsztyna do Warszawy! To nie jest wirtualna kreska na mapie.
Dlatego podpisaliśmy dziś wyjątkową petycję do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Apelujemy o stworzenie specjalnego funduszu wsparcia dla regionów, które każdego dnia odczuwają na własnej skórze konsekwencje wojny na Ukrainie oraz niestabilnej sytuacji przy granicy z Rosją i Białorusią.
Przedstawiliśmy także raport #RegioSilience, który jasno pokazuje, że życie na pograniczu to nie tylko piękne widoki, ale także potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa, stabilności gospodarczej i społecznej odporności.
Bo Europa to przecież nie tylko Paryż, Bruksela czy Berlin – to także Olecko, Braniewo, Bartoszyce i Gołdap. Każde z tych miejsc zasługuje na takie samo wsparcie i uwagę, jak europejskie stolice.
Ciekawostka? Warmia i Mazury zajmują ponad 24 tys. km² – to obszar większy niż cała Słowenia czy Izrael! Nie pozwólmy, by tak duży region był tylko marginesem europejskiej świadomości.
Dlatego dzisiaj mówimy głośno: Europa zaczyna się na Warmii i Mazurach. Niech ten głos będzie słyszalny od Brukseli po Lizbonę, od Tallinna po Madryt. Nie prosimy o pomoc – domagamy się solidarności.
Dziękuję wszystkim samorządowcom, ekspertom i mieszkańcom regionu, którzy swoim głosem wzmacniają nasze stanowisko.
Europo, jeśli nas słyszysz, potwierdź, że nas rozumiesz!
foto: źródło własne / AI