
Przyznajcie się, ile razy słyszeliście to zdanie, gdy porywaliście się na coś „niemożliwego”? Ile razy gaszono Wasz entuzjazm tym ironicznym przysłowiem?
Dziś, w samym środku przedświątecznej gorączki, między mazurkiem a ostatnimi przygotowaniami, mówię głośno i wyraźnie:
Nic bardziej mylnego!
Jako region, jako wspólnota i jako kobiety, które codziennie biorą życie za rogi, wiemy jedno: Nadzieja to nie naiwność. Nadzieja to strategia.
To silnik, który napędza nas do zmian, do walki o lepszą przyszłość i do wiary w to, że po każdej, nawet najdłuższej nocy, przychodzi świt.
Wielkanoc to manifest nadziei
Często gubimy się w tej codziennej krzątaninie. Lista zakupów, porządki, dopinanie spraw zawodowych przed długim weekendem… Stop! Zanim wrzucicie kolejny bieg, pomyślcie o tym, co jest wiodącą wartością tych Świąt.
Wielkanoc to fundament nadziei. To dowód na to, że światło zawsze wygrywa z mrokiem. Jeśli ktoś mówi Wam, że nadzieja jest matką głupich, odpowiedzcie mu z uśmiechem: nadzieja jest matką odważnych. Tych, którzy nie boją się marzyć i działać na rzecz własnej, ale i wspólnej społecznie przyszłości.
Moje wielkanocne życzenie dla Was (i dla mnie samej!)
W tym roku życzmy sobie, abyśmy w świątecznym zamieszaniu znaleźli chwilę na… oddech. Niech wielkanocna nadzieja nie będzie tylko pustym słowem, ale paliwem, które da nam siłę do działania po świętach!
Nie zapominajmy o bliskich.
Nie zapominajmy o sobie.
I przede wszystkim nigdy nie dajmy sobie wmówić, że wierzyć w lepsze jutro to słabość.
To my, ludzie z pasją i nadzieją w sercu, zmieniamy ten świat. I to jest najpiękniejsza wiadomość, jaką niesie nam ten czas.
Wesołego Alleluja! Ślijcie tę energię dalej!
Wiola


































