





Siedzę w salonie, patrzę na te bukiety kwiatów i po prostu muszę to napisać. Spontanicznie.
Niedawno, z okazji Dnia Szefa, dostałam od mojego zespołu piękne życzenia. Dzisiaj, z okazji imienin, kolejne. I znowu z ogromną dawką ciepła, dystansu i… absolutnie doskonałej znajomości naszej szpitalnej codzienności!
Bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję! ❤️
Nie będę czarować, zarządzanie szpitalem to orka na ugorze. Ogromna odpowiedzialność, decyzje podejmowane pod presją czasu, nieustanne wyzwania finansowe i systemowe, a czasami po prostu zwyczajne, ludzkie zmęczenie. Są dni,kiedy po powrocie do domu mam ochotę po prostu usiąść w ciszy. A jednak rano wstaję, zakładam ten mój „waniliowy kostium” i znowu pojawia się ta sama energia, żeby działać, szukać rozwiązań, przesuwać granice.
Czasami sama zastanawiam się, skąd ja ją właściwie mam.
Ale odpowiedź jest prosta. Z miłości do ludzi. Z troski o zespół, z radości, kiedy widzę Wasze sukcesy, kiedy wspólnie dowozimy trudne projekty do końca. Z czystego poczucia, że to, co tutaj codziennie robimy, ma głęboki sens.
Mam w sobie ogromną potrzebę tworzenia i ulepszania. Lubię, kiedy szpital rośnie, kiedy wprowadzamy nowoczesną diagnostykę, kiedy realizujemy nowe programy i robimy dla pacjentów coś, co jeszcze chwilę temu wydawało się niemożliwe. Leczenie, ale też edukacja i dbanie o profilaktykę.
Ale wizja to jedno. W pojedynkę można najwyżej rozpisać plany na flipczarcie. Żeby je zrealizować, potrzeba ludzi, potrzeba – ZESPOŁU!
I dlatego Wasze gesty tak mocno chwytają mnie za serce. Bo za kwiatami, żartem i życzeniami kryją się autentyczne relacje.
Wiem, że ze mną nie zawsze jest lekko. Jestem bardzo wymagająca, bywam niecierpliwa, najchętniej zrobiłabym wszystko na „już”, a najlepiej „na wczoraj”. Ale pamiętajcie o jednym: ogromnie Was szanuję i niesamowicie mi na Was zależy.
Dziękuję Wam za życzliwość, za poczucie humoru, za ciężką, codzienną pracę i za to, że robimy razem rzeczy naprawdę wielkie.
A autorom imieninowej fraszki gratuluję genialnego pióra! Trafiliście w samo sedno moich marzeń!
Obiecuję, że jeśli pewnego dnia odbiorę telefon z NFZ i usłyszę w słuchawce: „Pani Dyrektor, wszystko Wam wypłacamy, nadwykonania rozliczone!” stawiam kawę i tort całemu szpitalowi. Przyznaję, to byłby najpiękniejszy prezent imieninowy pod słońcem!
Wiola
