Dzisiaj moja Mama kończy 75 lat. Wszystkim nam zadrżał głos

Wczoraj zrobiliśmy Jej niespodziankę. Spotkaliśmy się całą rodziną. Był najsmaczniejszy tort na świecie, grill, ciasta, sałatki. Było gwarno, rodzinnie i po prostu… dobrze.

Ale to nie frykasy i prezenty zostaną mi w pamięci.

Przygotowaliśmy Mamie album. Zdjęcia z różnych momentów naszego życia, a obok nich słowa. Nie takie typowe życzenia: zdrowia, szczęścia, stu lat. Chcieliśmy napisać coś prawdziwego. Podziękować. Powiedzieć, za co jesteśmy wdzięczni, co pamiętamy i co zabraliśmy ze sobą w dorosłe życie.

Czytaliśmy te słowa po kolei. My, czwórka dzieci. Potem synowe i zięć, wnuki.

I właściwie każdemu w pewnym momencie zadrżał głos.

Płakała Mama. Płakał Tata. Płakaliśmy my. Nie ze smutku, tylko ze wzruszenia i wdzięczności. Pewnie też trochę z uświadomienia sobie, jak szybko płynie czas.

Zbyt rzadko mówimy sobie rzeczy naprawdę ważne. Wydaje nam się, że przecież druga osoba to wie. Rodzice wiedzą, że ich kochamy. Dzieci wiedzą, że jesteśmy z nich dumni. Rodzeństwo wie, że może na nas liczyć.

Ale czy nie warto tego czasem po prostu powiedzieć?

Przygotowując album, szukałam starych zdjęć i nie było to łatwe. Część fotografii z telefonów gdzieś zniknęła. Zmieniamy aparaty, karty, przenosimy dane. I nagle okazuje się, że czegoś już nie ma.

Może dlatego od jakiegoś czasu znowu wywołuję zdjęcia. Po podróżach, szczególnych wydarzeniach robię fotoksiążki. Chcę mieć coś, co można wziąć do ręki, otworzyć po kilkunastu latach i powiedzieć: pamiętasz?

Wczoraj zobaczyłam, jaką to ma wartość. Co chwilę ktoś zatrzymywał się przy kolejnej fotografii. Śmialiśmy się z fryzur, ubrań, min. Patrzyliśmy na siebie sprzed kilkudziecięciu lat. Na nasze dzieci, kiedy były jeszcze malutkie. Na Mamę i Tatę, kiedy byli młodzi. Historie, które każdy pamiętał trochę inaczej.

I wtedy zaczęłam się zastanawiać, co właściwie od Niej dostałam.

To z pewnością nie są rzeczy, które łatwo wymienić. Samodzielność, konsekwencja, szacunek do pracy, odpowiedzialność – to tylko niektóre z nich. Mama nauczyła mnie też korzystać z tego, co daje ogród.

A ogród może być przecież piękną przenośnią życia. Uczy zauważać, co właśnie kwitnie, co dojrzewa i z czego możemy dzisiaj skorzystać, a co zarazem wymaga pracy i uwagi, aby mieć plony po jakimś czasie. Uczy przez to cierpliwości, bo nie wszystko przychodzi od razu. Uczy też akceptować, że coś przemija, ale za chwilę pojawia się coś nowego.

I chyba podobnie jest w życiu – warto dostrzegać to, co mamy wokół siebie i w sobie: ludzi, relacje, doświadczenia, możliwości i szanse. Korzystać z nich, pielęgnować je i nie pozwalać im się zmarnować. Systematycznością zapracować na owoce.

Mama nauczyła mnie robić przetwory i nie marnować tego, co zostaje. Dzisiaj nazywamy to „zero waste”. Dla mojej Mamy jest to po prostu gospodarność.

Ale nie o jedzenie tu chodzi. Chodzi o sposób myślenia. O zaradność i stosunek do pracy, pieniędzy, ludzi, sytuacji i rodziny.

I o szczerość. Moja Mama jest rozmowna i bezpośrednia. Mówi wprost, co myśli i co jej się nie podoba. Nie każdemu przecież musi się to podobać.

To jest kolejna rzecz, którą w Niej cenię. Szczerość wobec innych i wobec siebie.

Może dlatego wczorajszy album wzruszył mnie jeszcze bardziej.

Moi rodzice są dziś w wieku, który każe mi mocniej doceniać każdy dzień, kiedy są z nami. Nie lubię tej świadomości przemijania. Ale to właśnie ona uczy mnie być bardziej obecną.

Patrzyłam wczoraj na moich trzech braci i pomyślałam, jakie mam szczęście. Każdy poszedł swoją drogą, każdy ma własną rodzinę i codzienność. A jednak jest coś, co nas łączy niezależnie od tego, ile mamy lat: wspólna historia i rodzice, od których wszystko się zaczęło.

Dlatego coraz częściej staram się nie odkładać ważnych słów na później. Nie czekać na okrągłe urodziny, żeby powiedzieć komuś: dziękuję. Nie zakładać, że przecież wie.

Za kilkanaście lat nie będziemy pamiętać, co było na stole ani jaki prezent kupiliśmy.

Będziemy pamiętać, że byliśmy razem. Że dużo się śmialiśmy. Że komuś zadrżał głos. Że po raz setny opowiadaliśmy te same rodzinne historie.

I że zdążyliśmy powiedzieć słowa, które są naprawdę ważne.

Najkochańsza Mamo na świecie ❤️

Dziękując za wszystko, bądź zawsze blisko. Zdrowa i szczęśliwa ❤️

Wioletta Śląska-Zyśk
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.