Nie musisz wstać, żeby rosnąć

Zobaczyłam to drzewo i pomyślałam, że jest w nim coś bardzo ludzkiego.

Kiedyś rosło pionowo. Potem coś je powaliło. Wiatr, osunięta ziemia, nie wiem. Natura nie tłumaczy swoich decyzji. A ono żyje. Co więcej, jest piękne, choć jest inne, a może właśnie dlatego.

Nie wróciło do dawnej pozycji. Nie „naprawiło” tego, co się wydarzyło. Zrobiło coś ważniejszego: zaczęło rosnąć z miejsca, w którym upadło.

I ta myśl zatrzymała mnie przy nim na dłużej.

Kiedy mówimy o trudnych doświadczeniach, powtarzamy jak mantrę: „wstań”, „otrząśnij się”, „idź dalej”.

A może nie zawsze trzeba wstawać. Może czasem trzeba nauczyć się rosnąć inaczej.

Kiedyś robiłam ze studentami ćwiczenie z cukierkami. Zadanie proste: podejdź, przekonaj mnie, dostań cukierka. Można było prosić, negocjować, żartować.

Nie wiedzieli tylko jednego. Dawałam cukierka co trzeciej osobie. Bez względu na argumenty.

Ci, którzy dostali za pierwszym razem, wracali. Sukces dawał im odwagę. A ci, którzy usłyszeli „nie”, najczęściej już nie próbowali. Jedna odmowa, góra dwie. I koniec. Pamiętam, jak zmieniały się ich twarze.

To był tylko cukierek. A dokładnie ten sam mechanizm zabieramy w dorosłe życie. Nie udało się, odmówił, nie wyszło, nie dostałam się – i po jednym „nie” stawiamy kropkę tam, gdzie powinien być przecinek.

Odmowa nie definiuje nas. Czasem mówi tylko o złym czasie, niedopasowaniu, braku doświadczenia. Albo o tym, że zapukaliśmy do niewłaściwych drzwi.

„Nie”, jest informacją. Nie jest wyrokiem.

I wiem, że to łatwiej napisać, niż poczuć w chwili, gdy drzwi faktycznie się zamykają. Nie chodzi o to, żeby udawać, że nie boli. Chodzi o to, co robimy z bólem chwilę później.

Rozmawiam ostatnio z młodymi ludźmi po maturze. Jednym poszło znakomicie, innym gorzej niż o tym marzyli. Są tacy, którzy jeszcze nie wiedzą, co chcą robić.

I myślę, ile mądrości wymaga od dorosłego, żeby w takim momencie nie podsuwać gotowej mapy.

Może właśnie teraz powinni popróbować. Pójść, sprawdzić, zrezygnować, zmienić zdanie. Odkryć, że coś, co miało być pasją, wcale nią nie jest. Albo przypadkiem trafić na coś, o czym nawet nie myśleli.

Próbowanie nie jest błądzeniem. Jest zbieraniem danych o sobie. Każde „to nie dla mnie” przybliża nas do „to jest moje”.

Dlatego lubię ludzi, którzy próbują. Tych, którzy po niepowodzeniu pytają: czego się nauczyłem i co mogę zrobić inaczej.

Robienie w kółko tego samego i oczekiwanie innych rezultatów to walenie głową w mur. Czasem kolejna próba oznacza właśnie odejście od tego muru. Zmianę metody, tempa, kierunku, ludzi, z którymi idziemy. A czasem zmianę samego celu.

I nie ma w tym porażki. Są w tym prawidła życia.

Patrzę jeszcze raz na to drzewo. Według pierwotnego planu, przegrało. Miało rosnąć prosto, a leży.

Tylko że ono nie zna ludzkiej definicji porażki. Wypuściło nowe gałęzie. Ma piękne liście. Ludzie się przy nim zatrzymują i robią zdjęcia.

To, co mogło być końcem jego historii, stało się tym, co czyni je wyjątkowym.

Z nami bywa podobnie. Najpiękniejsze rzeczy w życiu wyrastają nie pomimo upadku, tylko z miejsca, w którym się wydarzył. Z większą świadomością. Z pokorą. Często już w zupełnie innym kierunku.

Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, próbuj dalej. Jeśli wiesz, ale pierwsza droga się zamknęła, poszukaj następnej. Jeśli coś się nie udało, sprawdź, czy skończyły się możliwości, czy tylko jedna z nich.

A jeśli życie właśnie Cię przewróciło, nie wymagaj od siebie, że natychmiast wstaniesz i będziesz stać dokładnie tak, jak wcześniej.

Czasem nawet nie musisz wstawać! 

Wystarczy, że zaczniesz rosnąć w miejscu, w którym właśnie jesteś.

Wiola 🎀

Wioletta Śląska-Zyśk
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.