
Wrzesień w szpitalu nie ma w sobie nic z powolnego rozruchu. Nie ma pierwszego dzwonka, szpital nie ma wakacji. Pacjenci są z nami przez cały rok. Choroba nie zagląda do kalendarza i nie wybiera dogodnego terminu.
Od lat wiem, że czas to jeden z najcenniejszych i jednocześnie najbardziej deficytowych zasobów w naszym życiu, również w ochronie zdrowia. Choć brakuje lekarzy, pieniędzy, czasem sprzętu czy przestrzeni, to niestety najbardziej brakuje nam właśnie czasu.
Jeśli zaglądacie tu regularnie, wiecie, że piszę o nim również w zupełnie innych kontekstach: o naszym regionie, lesie, wodzie, dobrostanie i zarządzaniu. O tym, że czasem trzeba się zatrzymać, żeby coś zobaczyć z innej perspektywy. I o tym, że nie zawsze szybciej oznacza lepiej.
Dzisiaj będzie bardziej szpitalnie, chociaż tak naprawdę nadal o czasie.
Piętnaście milionów. Na co?
W Warmińsko-Mazurskim Centrum Chorób Płuc w Olsztynie realizujemy obecnie duży projekt cyfrowej transformacji finansowany z Krajowego Planu Odbudowy. Jego wartość to blisko 15 milionów złotych.
Dużo.
Za te pieniądze kupujemy oczywiście sprzęt, systemy i rozwiązania informatyczne. Wzmacniamy cyberbezpieczeństwo i ochronę danych, modernizujemy też infrastrukturę.
Ale kiedy patrzę na ten projekt z perspektywy zarządzającego szpitalem, widzę w nim coś jeszcze: kupujemy czas, a przez to większe bezpieczeństwo.
Czas lekarza, pielęgniarki czy pracownika administracji. Czas potrzebny na dotarcie do informacji lub podjęcie decyzji. A w pewnych sytuacjach także czas, który ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa pacjenta.
I właśnie dlatego ta inwestycja jest dla nas tak ważna.
Żeby lekarz miał więcej czasu dla pacjenta
Jednym z rozwiązań, które wdrażamy, jest system zamieniający mowę na tekst i wspierający tworzenie dokumentacji medycznej. Brzmi bardzo technologicznie, ale jego sens jest prosty: lekarz ma mniej czasu spędzać przy klawiaturze, a więcej z pacjentem.
Dokumentacji w ochronie zdrowia jest ogromnie dużo i nikt nie kwestionuje jej potrzeby. Problem zaczyna się wtedy, gdy zabiera ona coraz większą część dnia ludziom, których wiedza i doświadczenie są potrzebne gdzie indziej, przy pacjencie.
Dlatego nie boję się technologii, która potrafi przejąć od człowieka część powtarzalnych czynności. Wręcz przeciwnie. Jeżeli dzięki niej odzyskujemy kilka czy kilkanaście minut podczas wizyty albo hospitalizacji, to te minuty można przeznaczyć na rozmowę, wyjaśnienie i wysłuchanie.
Technologia nie ma zastępować relacji. Ma zrobić dla niej miejsce.
Chciałabym, żeby lekarz mógł częściej patrzeć pacjentowi w oczy, a rzadziej w ekran. Żaden system nie weźmie chorego za rękę i nie po to go wdrażamy.
A jeśli system przestanie działać?
Technologia daje nam ogromne możliwości, ale im bardziej jesteśmy od niej zależni, tym lepiej musimy być przygotowani na sytuacje, w których jej zabraknie: awaria prądu, brak dostępu do internetu, niedostępność systemu.
Dla wielu organizacji oznacza to po prostu przestój. Szpital nie może sobie na niego pozwolić. Pacjent nadal wymaga leczenia, a lekarz musi wiedzieć, jakie leki przyjmuje chore dziecko czy dorosły, jakie ma wyniki badań i co wydarzyło się wcześniej.
Dlatego inwestujemy również w tablety, które w sytuacji awaryjnej pozwolą personelowi zachować dostęp do najważniejszych informacji o pacjencie, gdy standardowa dokumentacja elektroniczna będzie niedostępna.
I znów, można powiedzieć, że kupujemy sprzęt. Ja wolę powiedzieć, że kupujemy bezpieczeństwo i spokój na sytuację, której, mam nadzieję, nigdy nie będziemy musieli sprawdzać w praktyce.
Czas na decyzję
Jest jeszcze jeden obszar, który jest mi szczególnie bliski, bo dotyczy bezpośrednio zarządzania: dane.
Mamy ich w szpitalu bardzo dużo. Tylko że samo posiadanie danych niewiele daje, trzeba umieć szybko do nich dotrzeć, połączyć je, zobaczyć zależności i na tej podstawie podjąć decyzję. Dlatego w ramach projektu rozwijamy również kokpity zarządcze. Chcemy mieć szybszy dostęp do informacji o tym, co rzeczywiście dzieje się w organizacji, i móc na nie bieżąco reagować.
Zarządzanie szpitalem przy ograniczonych zasobach to ciągłe podejmowanie decyzji: gdzie w danym momencie najbardziej potrzebni są ludzie, sprzęt czy pieniądze; jak wykorzystać to, co mamy, i jak przy tym nie stracić z oczu najważniejszego, bezpieczeństwa pacjenta i personelu.
Dobra decyzja potrzebuje dobrej informacji. Im szybciej ją mamy, tym szybciej możemy reagować. I to też jest kupowanie czasu.
Po co nam właściwie ta technologia?
Takie pytanie padło podczas rozmowy, którą przeprowadziłam w cyklu Medical Leaders Talk, tworzonym przez MCSC (Mother and Child Startup Circle, inicjatywę działającą przy Instytucie Matki i Dziecka).
Lubię pytania zaczynające się od „po co?”. W zarządzaniu są chyba ważniejsze niż „ile?” i „kiedy?”.
Technologia ma mieć sens i rozwiązywać rzeczywisty problem. Jeżeli dzięki niej pracownik odzyska czas, lekarz szybciej dotrze do informacji, pacjent będzie bezpieczniejszy, a zarządzający wcześniej zobaczy problem, wtedy widzę jej wartość.
Najtrudniejszego nie da się kupić
Przy tak dużym projekcie można kupić bardzo dobry sprzęt i świetne oprogramowanie. Nie da się jednak kupić jednej rzeczy: zaufania ludzi, którzy mają z nich korzystać.
A bez nich żadna transformacja się nie uda.
Pracownicy muszą zobaczyć, że nowe rozwiązanie rzeczywiście im pomaga — nie podczas prezentacji, ale w codziennej pracy. Jeżeli nowy system oznacza kolejne okienko do wypełnienia, trudno oczekiwać entuzjazmu. Jeżeli pozwala szybciej skończyć dokumentację, łatwiej znaleźć informację albo bezpieczniej wykonać pracę — wtedy zaczyna mieć sens.
Dlatego cyfryzacja szpitala nigdy nie jest wyłącznie projektem informatycznym. To zmiana sposobu pracy całej organizacji, a za każdą taką zmianą stoją ludzie.
A we wrześniu spotykamy się w Olsztynie!
17 i 18 września po raz kolejny organizujemy w Olsztynie konferencję Hospital 360. Spotkamy się w Bibliotece Uniwersyteckiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Bardzo lubię nazwę tej konferencji, bo dobrze oddaje sposób, w jaki chcemy rozmawiać o współczesnym szpitalu. Nie da się już patrzeć na niego tylko przez pryzmat medycyny albo finansów, wszystko się ze sobą łączy.
Przez dwa dni będziemy rozmawiać o:
- obszarach klinicznych,
- przywództwie i zarządzaniu,
- profilaktyce i zdrowiu kobiet,
- cyberbezpieczeństwie i nowych technologiach.
W jednym czasie będą odbywały się aż trzy panele tematyczne, więc każdy będzie mógł wybrać rozmowę najbliższą swojej codziennej pracy. Zaprosiliśmy znakomitych prelegentów, praktyków i ekspertów, którzy chcą dzielić się swoimi doświadczeniami. Chcemy, aby Hospital 360 było miejscem wymiany konkretnej wiedzy, bo czasem jedna rozmowa przy kawie daje pomysł, który kilka miesięcy później staje się realną zmianą w organizacji.
Są jeszcze wolne miejsca, więc serdecznie zapraszam!
O tym, jak wygląda nasza cyfrowa transformacja od środka, opowiadam w rozmowie Medical Leaders Talk..
Cała rozmowa jest dostępna na portalu MCSC: TUTAJ
A jeśli przyjedziecie do nas na konferencję, zostańcie na Warmii choć trochę dłużej. Wrzesień nad jeziorami jest piękny, czasem nawet piękniejszy niż lipiec, tylko zdecydowanie mniej ludzi o tym wie.
Zapraszam do Olsztyna!
